Odchudzanie – założę się, że tego akurat nie wiesz!

Jeśli choć raz w życiu walczyłeś ze swoją wagą to zapewne znasz kilka wskazówek dietetycznych, wiesz, że trzeba ćwiczyć i próbowałeś zapewne suplementów diety wspomagających odchudzanie. W tym tekście dowiesz się tego, czego prawdopodobnie nie wiesz – jak w odchudzaniu może Ci pomóc… trening mentalny!

Na co dzień pracuję z wybitnymi sportowcami, którzy generalnie nie mają problemów z wagą. A jeśli już to raczej zależy im na przybraniu kilku kilogramów mięśni niż utracie tłuszczu. Coraz częściej zgłaszają się jednak do mnie osoby z uzależnieniami i z nadwagą. Okazuje się, że wiedza z zakresu psychologii, neuronauki a nawet socjologii pomaga zmienić myślenie, a jak mawiają buddyści: zmiana myślenia to zmiana działania, a zmiana działania to zmiana nawyków. Walczysz więc z odchudzaniem? Pozwól, że Ci pomogę. (Zresztą założę się, że poniższe informację będą dla Ciebie nowością)



1. Chcesz odchudzić pas? Najpierw odchudź… kalendarz!

Zacznijmy od tego, że Twój mózg to zaledwie ok. 2% Twojej wagi ciała. Przy założeniu, że ważysz 100 kg, Twój mózg „zajmuje” więc 2 kg w Twoim ciele. Niewiele. Do momentu kiedy nie dowiadujemy się ile spala glukozy! Aż 20%! To właśnie dlatego niektórzy pracownicy umysłowi lub artyści wracają do domu po pracy kompletnie wyczerpani choć na pierwszy rzut oka siedzieli przy biurku i „nic takiego nie robili”.

Co to dla nas oznacza? Otóż mózg, który ma za dużo wysiłku, masę spotkań, stresów i obowiązków, a dodatkowo dajemy mu „deadliny”, „asapy” i inne pilne zadania – męczy się. A kiedy się męczy, potrzebuje glukozy, a kiedy potrzebuje glukozy – kieruje Twoje nogi po serniczek i słodką kawę. Krótko mówiąc: im więcej masz w kalendarzu spotkań i obowiązków, tym większa szansa, że sięgniesz po słodycze. Dodatkowo, zmęczenie i nadmiar obowiązków obniżają Twoją silną wolę. Trudno Ci będzie po ciężkim dni odmówić sobie słodkiego drinka lub czekolady. Zwróć uwagę, że osoby które pracują od lat w korporacjach i wychodzą z pracy dopiero wieczorem, bardzo często mają nadwagę. Wśród pracoholików jest wręcz nadreprezentacja grubasów. To nie jest przypadek.

Chcesz więc schudnąć? Odpoczywaj! Zrób sobie wolne weekendy – bez laptopa. Nie odbieraj telefonów służbowych po 17-tej. Nie bierz modemu internetowego na wakacje. I wreszcie: pracuj skutecznie, ale nie koniecznie długo. Inaczej Twój mózg upomni się o ciasteczka!

2. Chcesz odchudzić uda? Śpij!

Badania amerykańskich psychologów dowodzą, że chroniczne niewyspanie prowadzi bezpośrednio do otyłości. Statystycznie powinniśmy przesypiać 8 godzin dziennie. Są oczywiście tacy, którym wystarczy 6 godzin (Stephan Antiga, z którym pracowałem na MŚ w 2014 roku spał nawet 5h i wstawał wypoczęty), ale są i tacy, którzy muszą mieć tych godzin (i ja do nich zresztą należę). Średnio jest to jednak 8 godzin. Im jesteśmy starsi, tym bardziej jest ważne, żeby się tego trzymać. Każdy ma pewnie za sobą imprezy studenckie do białego świtu, ale po 30-tce takie zarwanie nocy prowadzi bezpośrednio do przemęczenia organizmu. A organizm przemęczony będzie szukał tłuszczu. Chętnie zje schabowego, z pieczonymi ziemniaczkami i z warzywami na masełku. Nawet się nie obejrzymy, a już pochłoniemy całą tą smażeninę, a do głowy przyjdzie nam jeszcze myśl o naleśnikach z dżemem!

Jeśli więc walczysz z wagą, śpij dłużej! Wycisz się już na 2 godziny przed położeniem się do łóżka: żadnych maili, żadnych ciężkich kolacji, żadnych stresujących rozmów i… wyłącz już Facebooka! Kiedy leżysz w łóżku i świecisz sobie po oczach niebieskim światłem swojego smartphone, mózg odczytuje to jako światło słoneczne i blokuje wydzielanie melatoniny, która pomaga nam zasnąć i spać głęboko. Zamiast tego, włącz spokojną muzykę, zrób sobie gorącą kąpiel, poczytaj powieść (nie poradniki!), przytul się do kogoś bliskiego. Sen jest podstawą naszej regeneracji, ale okazuje się, że jest też podstawą naszej prawidłowej wagi!

3. Chcesz odchudzić nogi? Uważaj o czym myślisz!

Nie lubię pojęcia „odchudzania”. Dlaczego? Bo podświadomie kieruje ono naszą uwagę na walkę z… chudnięciem! Ten proces powinien się nazywać „odgrubianie” i wtedy nasze myśli podążały by we właściwym kierunku. Umysł i nasze myśli mają olbrzymie znaczenie w naszej walce z wagą. Jeśli znasz myśli w rodzaju „nie dam rady”, „to za trudne”, „mam grube kości” czy „jeden deser na kilka dni nie zaszkodzi” to miej świadomość, że od myśli jest już tylko krótka droga do działania. A więc to, jak myślisz, decyduje o tym jak działasz.
Nie chodzi mi to o trochę sekciarskie metody w stylu wykrzykiwanie „jestem zwycięzcą!” czy codzienne klepanie patetycznych afirmacji. Bardziej chodzi mi o to, żeby myśleć o sobie dobrze, zaprzyjaźnić się ze sobą, trochę więcej poświęcić uwagi samemu sobie i… myśleć pozytywnie nawet wtedy, gdy jest nam ciężko. Pewne rzeczy możemy zmienić i mamy na nie wpływ – myślmy więc w kategoriach działania. Pewnych rzeczy nie zmienimy i tu przyda się akceptacja i pogoda ducha. I na pewno warto mieć w sobie mądrość, żeby odróżnić jedno od drugiego.

Trening mentalny uczy projektowania życia poprzez swoje myśli. Profesor Jacek Santorski, z którym piszę obecnie książkę, nazywa to „mechanizmem samosprawdzającej się przepowiedni”. Czyli jeśli wierzysz że coś się uda, to… masz rację! Ale jeśli wierzysz, że coś się nie uda, to… masz rację! Czasami będzie to ważniejsze niż same ćwiczenia na siłowni. Wiara, spokój, szacunek do siebie i wyznaczanie sobie celów. W połączeniu z nowymi nawykami żywieniowymi (np. duże śniadanie, małe kolacja lub noszenie zdrowych przekąsek w torebce żeby nie kusiły nas kawiarnie), trening mentalny może działać cuda! I nie piszę tego jako teoretyk, tylko jako praktyk, który pomógł już setkom ludzi wyjść z kłopotów. Kłopotów, które zaczynają się od głowy…
Trwa ładowanie komentarzy...